Powięź, ale co to?

Próbując odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, można powiedzieć, że jest to struktura utworzona przez tkankę łączną, która otacza i przenika całe nasze ciało. Już śpieszę z pomocą tym z Was, którzy właśnie w tej chwili próbują sobie przypomnieć, czym do diabła jest tkanka łączna. Na tkankę łączną składają się różne tkanki włókniste zbudowane z kolagenu (to ważne i o tym piszę w innym miejscu), takie jak powłoki mięśni, ścięgna, torebki stawowe, torebki narządów i więzadła. To tak z grubsza 😊.

Powięź tworzy największy układ występujący w obrębie ciała ludzkiego, a jednocześnie jest systemem, który jako jedyny ma bezpośredni kontakt ze wszystkimi pozostałymi układami tworzącymi nasz organizm. Jest właściwie wszechobecnym sprężysto-plastycznym narządem zmysłu, który oplata, przenika, rozdziela, łączy, podtrzymuje, owija i wiąże cały ustrój.

I to wszystko jest całością. Jeżeli bosymi stopami chodzisz po śliskich kamieniach leżących na dnie zimnego górskiego strumienia, informacja o tym przekazywana jest za pomocą powięzi całemu twojemu ciału. Ciału, które stara się dostosować do tej sytuacji, aby utrzymać równowagę, czujność i cieszyć się chłodem wody (no chyba, że jest to zima).

Struktura powięzi jest zaangażowana niemal przy każdej dysfunkcji czy zaburzeniu działania naszego ciała. Jeżeli dopada cię stres, możesz być w 100% pewny, że twoja powieź także bierze w tym udział. Co ciekawe, odpowiedzią na dysfunkcje działania samej powięzi może być także uczucie stresu.

Już teraz rozumiesz, dlaczego powięź jest tak ważna w utrzymaniu twojej zwinności i sprężystości. Co szczególnie jest ważne, informacje w tej sieci wysyłane są pięciokrotnie szybciej niż w układzie nerwowym. Dzięki temu, przeskakując przez drzewo, całe moje ciało bierze udział w tym dynamiczny ruchu, umożliwiając ślizg i wzajemne przemieszczenia się narządów, przenosząc siły pomiędzy poszczególnymi narządami ruchu i przygotowując się do płynnego lądowania.

Przeczytaj także:

Kopia – 25% (1)

Epidemia siedzenia

Co się stało, panie Grzegorzu? – zapytałem zaprzyjaźnionego sprzedawcę na bazarze, który z wyraźnym zaniepokojeniem…

Przeczytaj