Kiedy płyniesz canoe rwistym nurtem rzeki, w każdej chwili możesz wylądować w wodzie wywracając łódź do góry dnem. Zanim spróbujesz ponownie do niej wejść sprawdź, w jakim stanie jest dno Twojej łodzi, czy ostre kamienie i kłody na dnie rzeki nie uszkodziły jej poszycia. Następnie, łapiąc za jeden z końców canoe, dynamicznym ruchem ustaw ją znów na wodzie. Kiedy ją odwrócisz, wylej wodę, która nalała się do niej w wyniku całej sytuacji. Inaczej, ciężko Ci będzie wejść z powrotem do canoe, bo łódź będzie zdecydowanie mniej stabilna i znowu wywróci się do góry dnem.

Po wejściu do łodzi, zanim złapiesz się ponownie za wiosło, dobrze usunąć resztę wody. Dzięki temu Twoje canoe stanie się lżejsze i zwinniejsze podczas dalszej podróży.
Te same zasady obowiązują, kiedy chcemy zwinnie płynąć przez nasze życie i biznes. Czym nasza canoe jest w lepszym stanie i mniej w niej wody, tym łatwiej płynąć i wsiadać do niej, kiedy rwisty nurt nas wywróci. Jednak, dopóki płyniesz po rzece, woda zawsze będzie dostawała się do canoe. Każda trudna sytuacja napotkana na szlaku będzie wlewała do niej trudne emocje i niespokojne myśli. Każdy uraz i napięcie zostawi ślad na jej poszyciu. A wtedy, woda jeszcze szybciej będzie wypełniała i obciążała wnętrze łodzi.
Jeżeli nie dbasz systematycznie o stan swojej łodzi, nie ograniczasz dostawania się do niej wody i jej sukcesywnie nie wybierasz, zaczynasz powoli tracić zwinność życiową. Twoja canoe staje się coraz trudniejsza w sterowaniu i łatwiej wywrotna.
Jak długo już płyniesz swoją canoe?
Po 30 roku życia nasza powięź i związane z nią mięśnie, które wspólnie pełnią rolę poszycia w naszej łodzi, zaczynają tracić elastyczność. Zmniejsza się produkcja kolagenu i ilość fibroblastów odpowiedzialnych za jego tworzenie. Dodajmy do tego brak właściwej aktywności (a nie po prostu ruchu), pracę w stresowych warunkach, złą dietę, palenie papierosów, picie alkoholu i mamy całkiem spory zestaw czynników zmniejszających sprężystość i zwinność naszego ciała.
Mało elastyczne poszycie naszej łodzi zwiększa ryzyko urazu, naderwań, nadciągnięć i zapaleń. Ale to jest tylko część problemów. Ponieważ informacje przesyłane przez powięź do mózgu mają kluczowe znaczenie dla utrzymania przez nas równowagi i poczucia dobrostanu, nasze ciało w celu dostosowania się lub zmniejszenia bólu zaczyna przyjmować niesymetryczną postawę a my powoli tracimy energię życiową. I wiosłuj człowieku w takich warunkach.
Chcesz to sprawdzić?
Spróbuj złapać palcami obu rąk z tyłu pleców, tak jak to robię na filmie obok. A teraz zrób to samo, tylko zmieniając ręce.
Te proste ćwiczenie pokazuje, co dzieje się z Twoimi plecami i barkami. Jeśli masz trudności z połączeniem rąk z obu stron, witaj w klubie „Sztywniaków”. Jeśli tylko z jednej strony nie możesz tego zrobić, prawdopodobnie masz mocne zmiany po stronie unoszonej do góry ręki.
Skąd to się bierze? Czasami jest to wynik wypadku, czasami złej postawy, na przykład podczas siedzenia lub noszenia torby. Niestety także dość często wynika to z długotrwałego stresu, gniewu lub lęku. Jedna z osób z którą pracuję, przez ponad dwa lata utrwalała w pracy takiego „Jednorękiego Sztywniaka”. Nie odczuwała go, dopóki nie spotkała się z bardzo trudną sytuacją. Wtedy pojawił się ból ciężki do zniesienia. Nie polecam.
Starzenie się poszycia naszej canoe jest naturalnym procesem, który można przez wiele lat powstrzymywać. Wszystko zależy od naszej wiedzy jak to robić i dyscypliny (jednej z pięciu sprawności Agilefulness). Nie wymaga to od nas także jakiś nadzwyczajnych zasobów czasowych. Wystarczy trzy razy w tygodniu po 20-30 minut aktywności plus oczywiście zdrowy (ale bez przesady) styl życia.
A co z wodą, która w burzowych momentach potrafi wręcz przelewać się przez nasze canoe?

Po pierwsze, zawsze zaczynaj od poszycia łodzi. Jeżeli przecieka albo straciła swoją opływowość, to nawet najbardziej efektywne techniki wylewania i ograniczania wody Ci nie pomogą. To proste i było o tym już wcześniej.
Po drugie, nie zostawiaj wylewania wody na czas odpoczynku, bo w trakcie podróży możesz za to słono zapłacić.
Po trzecie, sposób dostawania się wody do Twojego canoe nie jest randomowy. To konkretne schematy reakcji Twojego układu nerwowego na napotkane sytuacje. Piekielnie trudno je zmienić i może to zająć bardzo dużo czasu i energii. Łatwiej i szybciej jest zmniejszyć intensywność reakcji emocjonalnej. Dzięki temu mniej wody dostanie się do Twojej łodzi.
Jak ograniczyć ilość wody dostającej się do canoe?
Np. poprzez ćwiczenie uważności (i znowu jedna z pięciu sprawności Agilefulness). Uważność to umiejętność koncentrowania się na zewnętrznych działaniach oraz uważnego obserwowanie tego, co wewnątrz nas (np. interocepcja). To proces, który buduje konkretne połączenia w naszym umyśle pomiędzy korą przedczołową a układem limbicznym odpowiedzialnym za emocje. Czym więcej jest tych połączeń, tym masz większą kontrolę nad procesem nalewania się wody do łodzi.
Obok dowiesz się trochę więcej o Interocepcji. To bardzo przyjemna technika rozwijania uważności, która nie wymaga specjalnych warunków do jej praktykowania. Możesz ją ćwiczyć spacerując, pijąc kawę czy siedząc po prostu na krześle. Możliwości jest naprawdę dużo.
Czy wiesz, że osoby borykające się z wypaleniem zawodowym mają zdecydowanie mniej tych połączeń niż Ci z nas, którzy zwinnie płyną swoją canoe po niespokojnej rzece życia i biznesu?
Marek Sobociński
Przeczytaj także:
Równowaga
Nic nie jest wspanialsze od muzyki. Muzyka przynosi życie – powiedziała tuż przed śmiercią francuska…
Nie tylko dla facetów
Testosteron – hormon, który ma wyjątkowe znaczenie w życiu mężczyzn. I chodzi o zdecydowanie więcej…
Zimno, osłabienie i uczucie rozbicia po Masażu Tkanek Głębokich. Czy to normalne?
Wychodzisz z gabinetu po sesji Masażu Tkanek Głębokich. Spodziewasz się przypływu energii, ale zamiast tego…
Indywidualne wsparcie. Szkolenie. Obóz.
Wybierz dla siebie najlepsze rozwiązanie


