Silver Age

W mroźne popołudnie 15 grudnia 1967 roku w wyniku katastrofy mostu Silver Bridge zginęło 46 osób. Główną przyczyną tego dramatycznego wydarzenia było minimalne uszkodzenie jednego z elementów zawieszenia mostu – dokładnie jednego z 2 tys. nitów łączących to zawieszenie z belkami nośnymi.

Most miał przetrwać 100 lat, ale wytrzymał niecałe 40. Duże obciążenie, warunki atmosferyczne i korozja spowodowały powstanie kilkucentymetrowego pęknięcia. Pęknięcia, które w mroźny piątek nie wytrzymało wzmożonego ruchu na moście i spowodowało poluzowanie się 240 metrowej żelaznej konstrukcji. Rozchwiane elementy mostu zaczęły pękać i odpadać, a znajdujące się na nim samochody zsuwać do lodowatej wody.

Gdyby most był regularnie przeglądany i konserwowany, można byłoby na czas wprowadzać ulepszenia i wzmocnienia, zabezpieczające przed korozją i zbyt szybkim zmęczeniem materiału. Ale cóż, przecież most miał tylko niecałe 40 lat.

Wymagające warunki i duże obciążenie pracą, oraz brak systematycznej konserwacji. Czy coś ci to mówi?

Kiedy Wojtek pojawił się u mnie pierwszy raz, wyglądał tak, jakby przygotowywał się do roli Quasimodo. Powiedział, że ma 54 lata, ale z wyglądu był starszy o kilka lat ode mnie (a mam 62 lata). Dzisiaj obaj z tego żartujemy, ale wtedy nie było nam do śmiechu. Zwłaszcza, że posypało się nie tylko jego zdrowie, ale także miał kłopoty rodzinne i zawodowe.

Nie wiemy (i nie ma to dzisiaj większego znaczenia), czy powodem pęknięcia pierwszego nitu w konstrukcji Wojtka były problemy w pracy czy zdrowotne. Wiemy natomiast, że na skutek braku przeglądów i konserwacji, jego konstrukcja mentalno-fizyczna zaczęła stanowić duże zagrożenie. Przede wszystkim dla niego samego, choć rodzina i jego podwładni też na tym mocno cierpieli.

W naszej konstrukcji, choć nie mamy 240 metrów, jest zdecydowanie więcej nitów, belek, lin i innych elementów narażonych na minimalne pęknięcia. Na początku niewidoczne, które powoli osłabiają kolejne, współpracujące bezpośrednio i pośrednio elementy. Układ kostno-mięśniowo-powięziowy, dokrewny, nerwowy, oddechowy, krwionośny itd. To wszystko składa się na jeden most – na nas.

Jest jednak jedna bardzo ważna różnica pomiędzy konstrukcją żelaznego, ciężkiego mostu a nami. Nazywa się ona tensegracją, czyli wyjątkowo sprawną umiejętnością ciała przenoszenia sił pomiędzy jego poszczególnymi elementami. Dzięki tej umiejętności konstrukcja naszego ciała w momencie pęknięcia któregoś z nitów, nie zwala się na ziemię, tylko skręca się i przekształca w formę, zapewniającą jej egzystencję. Choć mocno osłabieni, wolni i poskręcani jak bohater powieści „Dzwonnik z Notre Dame”, to jednak jakoś jeszcze funkcjonujemy.

Tensegracja jest już dzisiaj także wykorzystywana w nowoczesnych konstrukcjach budowlanych. Jednak daleko im do umiejętności ciała, wyćwiczonej przez setki tysięcy lat naszej ewolucji.

Czy wiesz, że w wyniku silnych emocji możesz zacząć odczuwać bóle jednego z kolan? Może do tego doprowadzić na przykład ścieżka zmian w ciele, która rozpoczyna się od silnego napięcia lewej strony szyi w skutek długotrwałego stresu. Napięte pasma mięśniowo-powięziowe szyi zmieniają ułożenie mięśni i ścięgien w lewym ramieniu. Nadmierne napięcie w okolicach ramienia doprowadza do jego silnego bólu. Aby go zneutralizować, twoje ciało odciąża lewą stronę i dociąża prawą, zmieniając ułożenie bioder i krzywizn kręgosłupa. W wyniku zmian prawe kolano jest mocniej dociążone niż lewe. I teraz wystarczy, że np. pójdziesz pobiegać, aby zrzucić kilka kilogramów.

Ten schemat nie został wzięty przeze mnie z kosmosu, lecz z konkretnego przypadku 60-letniego faceta, który miał około 15 kilogramów nadwagi.

O sprawność konstrukcji naszego Silver Bridge powinniśmy zawsze mądrze dbać, jednak wraz z wiekiem, staje się to szczególnie ważne. Silver Age nie wybacza tak łatwo błędów i braków w odpowiednim zabezpieczaniu. Po katastrofie mostu Silver Bridge w Point Pleasant wprowadzono bardziej rygorystyczne standardy bezpieczeństwa i procedur inspekcyjnych. My oraz organizacje, w których pracujemy, także powinniśmy wprowadzić rytuały i standardy, które pozwolą nam jak najdłużej funkcjonować w pełni zdrowia.

I na koniec jeszcze trochę liczb.

Według najnowszych danych GUS, wskaźnik oczekiwanych lat przeżytych w zdrowiu (Healthy Life Years, HLY) Polaka wynosi 60,1 lat, a Polki 63,7 lat. HLY, nazywany też wskaźnikiem oczekiwanej długości życia bez niepełnosprawności (Disability Free Life Expectancy, DFLE), jest obliczany na podstawie tablic trwania życia oraz indywidualnie i subiektywnie postrzeganej niepełnosprawności.

Jeżeli więc masz np. tak jak Wojciech 54 lata i regularnie nie dbasz o sprawność swojego ciała, emocji i umysłu, to według tych badań zostało ci średnio 6 lat życia we względnym zdrowiu. Patrząc dalej w statystyki GUS, przeciętny wiek życia mężczyzny w Polsce to 73,4 lata. Czyli ostatnie 18% swojego życia spędzasz na chodzeniu po lekarzach, rehabilitacjach i cieszeniu się chwilami, kiedy nic cię nie boli. Słaba perspektywa.

Co ważne, to nie jest tak, że nagle w wieku 61 lat wszystko w nas zaczyna się psuć. Te drobne pęknięcia na skutek trudnych emocji, niewłaściwej diety, braku ruchu czy złej postawy, powstają w nas znacznie wcześniej i powoli się powiększają oraz kumulują. W pewnym momencie po prostu następuje zmęczenie materiału.

Czy te liczby przekonują cię do mądrego zadbania o swoją konstrukcję mentalno-fizyczną, póki masz duże szanse na wprowadzenie efektywnych wzmocnień oraz zabezpieczeń przed korozją i przedwczesnym zmęczeniem materiału?

Marek Sobociński

Przeczytaj także:

Poczuj flow!

Bądź na bieżąco z najnowszymi artykułami i postami 😎

Tak jak i Ty, nie lubię spamowania! Mam inny pomysł na życie, więc nie będę tego robić. Zapoznaj się z Polityką prywatności, aby uzyskać więcej informacji.