Morskie opowieści

W niedzielne przedpołudnie 25 maja 1986 roku w porcie Fremantle (Australia Zachodnia) zebrało się kilkaset osób. Wszyscy oni przyszli pożegnać Jona Sandersa, który tego dnia wpływał jachtem „Parry Endeavour” w rejs dookoła świata. To była już jego trzecia podróż dookoła ziemi. Lecz tym razem postanowił opłynąć ją trzykrotnie bez przerwy i wsparcia z lądu.

Dla większości żeglujących ludzi (nie mówiąc już o szczurach lądowych) to niezmiernie ryzykowne i wręcz graniczące z bezczelnością przedsięwzięcie. Ilość niebezpieczeństw, które czyhają na człowieka podczas takiej podróży jest ogromna: ekstremalne warunki pogodowe, uszkodzenia jachtu, problemy nawigacyjne, kłopoty zdrowotne, izolacja i samotność.

W momencie wypływania z portu Jon Sanders miał prawie 50 lat, ale wiek nie był dla niego żadnym ograniczeniem. Wręcz przeciwnie. Był jego atutem, ponieważ dzięki samodyscyplinie w dbaniu o siebie i doświadczeniu wyniesionemu z poprzednich rejsów, w znacznym stopniu potrafił ograniczyć wpływ czyhających na niego niebezpieczeństw.

13 marca 1988 roku, po 658 dniach na morzu, Jon wpłynął ponownie do portu Fremantle. Opłynął trzykrotnie ziemię, pokonując ponad 131 tys. kilometrów.

Nie ten zwycięża, kto jest najsilniejszy, lecz ten, kto umiejętnie zarządza swoimi zasobami.

Jakiś czas temu brałem udział we wstępnym spotkaniu grupy przygotowującej się do realizacji projektu, który wymagał od wszystkich dużego zaangażowania przez co najmniej dwa lata. Może nie miał być to rejs dookoła świata, ale można było oczekiwać wielu trudnych warunków pogodowych. Całą godzinę poświęciliśmy na autoprezentacje swoich doświadczeń i umiejętności. Zbierając je w całość, trzy razy dookoła świata to mało dla nas. Powinniśmy rozważyć lot w kosmos.

Kiedy siadamy na werandzie w bujanym fotelu, możemy oddawać się morskim opowieściom o zdobytych lądach. Ale kiedy mamy ruszyć w podróż dookoła świata, liczą się nasze doświadczenia, które pomogą nam pokonać rafy oraz energia, która pozwoli naprawiać połamane maszty, podnosić żagle i przetrwać trudne okresy.

Jak często pomijamy nasze aktualne zasoby energii w planach życiowych? Jak często trudno nam te plany zrealizować, bo brakuje nam energii do pokonania kolejnych trudności?

To od umiejętności zarządzania własnymi zasobami energii, czyli jej budowania, zabezpieczania i regenerowania zależy, w jak daleki i trudny rejs jesteśmy w stanie wypłynąć. Możesz mieć najpiękniejszy jacht, na budowę którego było poświęcone kawał twojego życia, ale bez niej, trudno Ci będzie nawet wypłynąć z portu. A Jon, opłynął ten świta trzykrotnie.

Nie zdobędziesz energii pozytywnym myśleniem. Owszem, takie podejście pomaga w jej nietraceniu. Jeśli jednak potrzebujesz ją mocniej wykorzystywać w swoim życiu, to lepiej buduj na bieżąco w sobie odpowiednie zasoby energii. Co więc decyduje o jej poziomie? Sen, odpowiedni ruch, wypoczynek, odżywianie, dobre samopoczucie… To pewnie pierwsze rzeczy, które przychodzą do głowy, kiedy myślimy o pokładach wewnętrznej energii. Jednak żaden z tych czynników nie jest jej źródłem. Są nimi natomiast mitochondria, malutkie elektrownie znajdujące się w większości naszych komórek. Ich głównym zadaniem jest produkcja energii ATP z pokarmu, który spożywamy i tlenu, którym oddychamy. To właśnie od sprawności tych małych organelli zależy poziom energii i prawidłowe funkcjonowanie naszego organizmu.

I co, romantyzm żeglarski prysnął? Gdyby Jon Sanders opierał swoje plany pobicia rekordu świata jedynie na swoich wieloletnich doświadczeniach, nie podniósłby żagli po burzy, która uszkodziła maszty i kilka bardzo ważnych elementów jego „Parry Endeavour”. Nie przezwyciężyłby też problemów ze snem i zmęczenia, które przez wiele dni dręczyły go, kiedy samotnie przemierzał ocean. Do tego potrzebna mu była także energia, a właściwie umiejętne zarządzanie nią.

Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę Ziemię.

Kiedy czytam lub słucham konsultantów biznesowych, którzy tłumaczą osobom 50+, jak otwierać się na zmiany, albo być bardziej proaktywną osobą, to zastanawiam się, czy to na pewno jest dla nich punkt oparcia. Przecież 20 lat temu, to właśnie oni zmieniali świat. Jeżeli nie ma w nas wiatru, który jest w stanie napiąć wystarczająco żagle, to nawet najlepsze techniki żeglarskie nie sprawią, że wypłyniemy na otwarte morze.  

Wraz z wiekiem oraz pod wpływem szkodliwych czynników i stylu życia, nasze mitochondria ulegają uszkodzeniu, a poziom produkowanej przez nie energii maleje. Nic więc dziwnego, że rezygnujemy z nowych wyzwań na rzecz działań energooszczędnych i coraz częściej zasiadamy w bujanym fotelu. Archimedesowego punktu podparcia, trzeba więc szukać w innym miejscu. A najlepiej zmienić to powiedzenie na:

Dajcie mi energię, a przekształcę każde wyzwanie w działanie.

No dobrze, dosyć tych podniosłych słów. Czas przejść do konkretów. Z fizjologicznego punktu widzenia, cała taktyka zarządzania swoimi zasobami energii sprowadza się do jednego celu: mieć jak najwięcej sprawnych mitochondriów.

Dzięki temu nie tylko mamy więcej energii, ale także wolniej się starzejemy, mamy większą wydolność mięśniową, sprawniejsze serce, większą koncentrację i lepszą pamięć, większą odporność na infekcje, lepszy wzrok i słuch… I jeszcze bardzo dużo innych korzyści, które zdecydowanie zwiększają szanse na zakończenie rejsu z sukcesem.  

Jak zwykle skupię się w tym artykule tylko na trzech aspektach decydujących o sprawnym działaniu naszych wewnętrznych elektrowni. Wybaczcie, ale nie będę także wchodził w szczegóły fizjologiczne procesów oksydacyjnych itd. Chcę w nich pokazać wam tylko kierunek działań, które należy wykonywać, aby budować, zabezpieczać i regenerować nasze zasoby energii.

Budowanie zasobów: Przygotowanie i eksploatacja jachtu na otwartym morzu.

Jon Sanders spędził wiele miesięcy na przygotowaniach do tej podróży. Obejmowały one nie tylko dokładne przemyślenie trasy i logistyki, ale solidne przygotowanie siebie i jachtu. Także przez wszystkie 658 dni, utrzymywał olbrzymią samodyscyplinę w bieżącym dbaniu o sprawność swoją i łodzi.

Upływ czasu i trudna podróż nie sprzyjają ani wytrzymałości łodzi ani naszego ciała. Dlatego tak ważna jest samodyscyplina w mądrym dbaniu o nasze zasoby energetyczne. Wszystkie badania i konkretne doświadczenia mówią, że najlepszym sposobem na budowanie sprawności naszych małych elektrowni są dynamiczne, interwałowe ćwiczenia ukierunkowane na całe ciało (taśmy mięśniowo-powięziowe).

Ważne, aby podczas ćwiczeń wyraźnie podnosić tętno a później dać ciału przez chwilkę odpocząć. W ten sposób wzmacniamy procesy budujące i usprawniające działanie mitochondriów. Nie tylko w mięśniach, ale również układzie nerwowym i oddechowym.

Zabezpieczanie zasobów: działanie w trudnych momentach.

„To były najtrudniejsze dni mojego życia. Fale były ogromne, a wiatr niewyobrażalnie silny. Musiałem naprawiać uszkodzenia i trzymać się nadziei, że przetrwam. Wiedziałem, że muszę zachować spokój i działać metodycznie, bo panika mogłaby być moim końcem.” – powiedział Jon Sanders w jednym z wywiadów po zakończeniu rejsu.

Stres oksydacyjny jest jednym z największych zagrożeń dla sprawnej produkcji energii przez mitochondria. Jeżeli czujesz chroniczne zmęczenie, tak jakby ci nagle przybyło parę lat, masz kłopoty ze snem, koncentracją i odpornością, to jest wielkie prawdopodobieństwo, że twoje mitochondria nie dają sobie rady z wolnymi rodnikami. To najczęściej nie dzieje się nagle, lecz obciążenie mitochondriów w walce ze stresem oksydacyjnym postępuje stopniowo. W pewnym momencie ilość uszkodzeń (około 60%) wywołanych rodnikami zaczyna być przez nas konkretnie odczuwana.

Dlatego lepiej działać metodycznie i systematycznie. Na bieżąco wspierać ciało właściwym odżywianiem, suplementami (antyoksydantami) i starać się ograniczyć stres, nie tylko psychiczny ale także fizyczny. Jeżeli potrzebujesz więcej szczegółów, to przeczytaj proszę artykuł „Oko tygrysa”.

Regeneracja zasobów: utrzymywanie jachtu w dobrym stanie przez długi czas.

Żaden jacht ani ciało nie są wstanie przetrzymać długotrwałego naporu i obciążenia. Zwłaszcza z wiekiem musimy nauczyć się ograniczać powierzchnię żagli, aby dać swoim mitochondriom czas na odnowienie i regenerację komórki. Tak, to także jedno z bardzo ważnych zadań tych małych organelli. Oczyszczają i usuwają zbędne elementy z komórki, wzmacniają budowę łańcucha oddechowego i wewnętrzną błonę komórki, a nawet uczestniczą w syntezie hormonów. Ale żeby to się wydarzyło, muszą mieć trochę spokoju od walki z wolnymi rodnikami.

Nie osiągniesz tego popijając wino na plaży ani opowiadając morskie historie w fotelu. Nie wybiegasz tego w lesie, ani podczas spaceru z psem. Ale też nie namawiam ciebie do rezygnacji z tych przyjemności. Po prostu znajdź pół godziny w trakcie dnia na techniki oddechowe, ćwiczenie uważności lub hathajoga. To ćwiczenie aktywujące układ przywspółczulny, który wprowadza równowagę i zwalnia tempo przemian tlenowych. Dzięki temu nasze mitochondria mogą zająć się sprzątaniem po burzy i uzupełnianiem strat powstałych w wyniku upływu czasu lub działań na otwartym morzu. A potem idź na spacer z psem. To powinno być rutyną, tak jak mycie zębów.

Statek jest bezpieczniejszy, gdy kotwiczy w porcie, nie po to jednak buduje się statki.
Paulo Coelho, Pielgrzym

Wiesz po czym poznać, że ktoś ma dużo energii? Po tym, że nie musisz go przekonywać do wypłynięcia z portu. Po tym, że woli mówić o najbliższej podróży, niż snuć morskie opowieści.

Żeby mieć jak najdłużej żagle pełne wiatru, musisz umiejętnie zarządzać swoją energią w każdym z wymienionych przeze mnie obszarów. To sztuka, którą opanował nie tylko Jon Sanders, ale także Jeanne Socrates, która w 2019 roku, w wieku 77 opłynęła samotnie świat, bez przerwy i wsparcia. To umiejętność, którą opanowało wiele osób, zachwycających nas swoją witalnością w każdym wieku i różnych obszarach życia.

„Włączenie uważności w nasze codzienne życie jest tak samo ważne, jak prawidłowe odżywianie i regularne ćwiczenia.” To cytat z wypowiedzi osoby, którą podziwiam nie tylko za jego sukcesy biznesowe ale przede wszystkim za sposób życia. To wypowiedź Richarda Bransona dla Luxe Beat Magazine, który zapewne nie tylko dla mnie jest przykładem osoby świetnie zarządzającej swoją energią w barwnej podróży przez życie.

Znasz takie osoby w twoim otoczeniu?

Przeczytaj także:

Kopia – 25% (1)

Epidemia siedzenia

Co się stało, panie Grzegorzu? – zapytałem zaprzyjaźnionego sprzedawcę na bazarze, który z wyraźnym zaniepokojeniem…

Przeczytaj
łopatka ćwiczenie

Leniwa łopatka

Czy czujesz czasami pieczenie w okolicach łopatki? 🤯To pytanie zadałem Asi, która uskarżała się na…

Przeczytaj

Poczuj flow!

Bądź na bieżąco z najnowszymi artykułami i postami 😎

Tak jak i Ty, nie lubię spamowania! Mam inny pomysł na życie, więc nie będę tego robić. Zapoznaj się z Polityką prywatności, aby uzyskać więcej informacji.