Pierwszy krok na drodze do flow

Lubię przyglądać się koniom, które właśnie wypuszczane są ze stajni na wybieg. Na początku poruszają się spokojnie, jakby badały grunt pod kopytami. Delikatnie przyśpieszają, potem zwalniają i znowu przyspieszają. Kilka machnięć grzywą, grzebnięć nogą i ruszają w pełny galop. Płynny, swobodny, niemal taneczny. Ich mięśnie pracują w harmonii, powięź sprężyście oddaje energię, a każdy ruch wynika z poprzedniego, bez zatrzymania, bez oporu. To czyste flow. Stan, w którym ciało i ruch stapiają się w jedność, bez zbędnego napięcia i ograniczeń.

Lekkość, klarowność, radość i uczucie wolności. Tak właśnie wygląda pełna zwinność.

A teraz wyobraźmy sobie inny scenariusz, w którym koń wypuszczany jest po zimowym okresie przebywania w ciasnym boksie, z ograniczonym do minimum ruchem, niewielką ilością światła. Zesztywniała powięź, przykurczone i zestresowane mięśnie, zasoby energetyczne ograniczone do minimalnych możliwości ruchowych stajni, osłabiony układ krwionośny i oddechowy. Minie dużo czasu, zanim jego ciało odzyska sprężystość, zwinność i bezpiecznie, nieobciążone stresem, będzie mogło ruszyć pełnym galopem.

Nie ma znaczenia, co nam oferuje świat, jeżeli nasze ciało, umysł i emocje nie są gotowe na poczucie pełnej wolności. Flow.

Nasze ciała działają podobnie. Wiele osób na wiosnę próbuje ruszyć się z miejsca, zacząć trenować, biegać, rozciągać się, ale ich tkanki, układ krwionośny i oddechowy nie są gotowe na swobodny ruch. Bez wcześniejszego usunięcia napięć i przywrócenia naturalnej elastyczności, zamiast flow pojawia się ból i sztywność, zamiast lekkości – ciężkość, a zamiast płynności – ryzyko kontuzji i powikłań zdrowotnych. Jak więc uwolnić ciało i pozwolić mu poruszać się tak, jak zostało do tego stworzone?

Zacznij od uwolnienia ciała z restrykcji.

Czym są restrykcje? To ograniczenia ruchomości wynikające z napięć i usztywnień w strukturze mięśniowo-powięziowej. Powstają w wyniku przeciążenia, odwodnienia, braku odpowiedniego ruchu, stresu, gniewu, przebytych chorób, niewłaściwej diety i oczywiście wraz ze starzeniem się organizmu. Jak widzisz, pomimo tego, że restrykcje powstają w częściach ciała odpowiedzialnych za ruch, wpływ na nie mają nie tylko czynniki fizyczne, ale także mentalne. Zresztą to działa także w drugą stronę – restrykcje wpływają na nasze samopoczucie.

Za taki stan rzeczy w dużej mierze odpowiedzialna jest powięź, która nie tylko otacza i łączy mięśnie, ale także integruje kości, stawy, nerwy i narządy wewnętrzne, tworząc spójny system komunikacji w całym ciele. Dosyć niedawno w jej strukturze odkryto telocyty, mechanowrażliwe komórki kluczowe dla wielu procesów fizjologicznych odbywających się w naszym ciele. Uczestniczą one nie tylko w reakcjach mechanicznych, ale także regeneracyjnych i immunologicznych. Za pomocą swoich wypustek (nazywanych pięknie telopodami) przekazują szybciej niż komórki nerwowe informacje po naszym ciele.

W niedocenianej przez wieki powięzi znajdują się także komórki o nazwie fasciacyty, które z kolei odpowiedzialne są za produkcję kluczowych substancji, takich jak kwas hialuronowy, kolagen i elastyna. Ich aktywność jest szczególnie istotna w procesach gojenia się ran i regeneracji tkanek. Jeżeli nie są więc odpowiednio stymulowane, nasze ciało traci elastyczność w skutek wysuszenia, sklejenia tkanek i ich usztywnienia.

Wszystkie te zmiany zaburzają trofikę tkanek, czyli zakłócają odbywające się w nich procesy odżywcze i metaboliczne. To wpływa na ich mechanikę i np. na działanie telocytów, osłabiając reakcje immunologiczne i regeneracyjne. Koło się zamyka.

Do zidentyfikowania restrykcji nie potrzeba specjalnych narzędzi. Wystarczy, że zrobisz skłon boczny i porównasz jego zakres oraz swobodę wykonywania po lewej i prawej stronie albo spróbujesz połączyć ręce z tyłu pleców (tzw. agrafka). Takich „wykrywaczy” restrykcji jest wiele. Problem polega jednak na tym, że na co dzień ich nie widzimy i nie czujemy. Sklejanie się tkanek czy sztywnienie powięzi w wyniku tworzenia się tzw. wiązań krzyżowych kolagenu zachodzi bardzo powoli. Niezauważalnie, dzień po dniu, restrykcje stopniowo ograniczają naszą elastyczność i zakres ruchu. Aż pewnego dnia…

– Kilka dni temu zauważyłam, że mam problem z zapięciem stanika z tyłu. 
– A co dokładnie się dzieje?
– Czuję kłujący ból w ramieniu, gdy próbuję zgiąć rękę za plecami.
– Upadłaś albo dźwigałaś coś ciężkiego ostatnio?
– No właśnie nie. Dlatego dziwię się, skąd to nagle się wzięło.

Ból, owszem, pojawił się nagle. W przeciwieństwie do zmian w elastyczności tkanek, które następowały stopniowo przez lata. Niestety, liczne badania dowodzą, że kobiety po menopauzie, wskutek zmian hormonalnych, są bardziej narażone na restrykcje. To w dużej mierze wynik spadku poziomu estrogenów, które odgrywają kluczową rolę w metabolizmie kolagenu i produkcji kwasu hialuronowego. Po menopauzie wzrasta także poziom cytokin prozapalnych, które przyczyniają się do mikrostanów zapalnych w tkance łącznej.

Droga do flow.

To droga do płynności ruchów i równowagi. Gdzie twój organizm pracuje w harmonii. Stan, w którym ciało i ruch stapiają się w jedność, bez zbędnego napięcia i ograniczeń. To nie poetyckie fantazje a realny kierunek dla tych z nas, którzy chcą jak najdłużej cieszyć się zdrowiem i sprawnością. Ta droga zawsze zaczyna się w tym samym miejscu – od uwalniania ciała z ograniczeń. A te odwdzięcza się nam elastycznością, sprężystością i poczuciem równowagi.

No dobrze, czas na kilka praktycznych wskazówek.

Po pierwsze: zwróć uwagę na wszechstronność ruchów. Nasze ciało naprawdę nie tylko potrafi ale także potrzebuje poruszać się w innych kierunkach niż tylko do przodu i tyłu. Zestaw różnorodnych ćwiczeń znajdziesz tutaj.

Po drugie: Nie szarp się. Ruchy powinny być płynne. Jeżeli tylko poczujesz jakieś ograniczenia, staraj się ich nie pokonywać na siłę. Po prostu dojdź do początków oporu i wróć. Następnym razem będzie może dalej.

Po trzecie: nie używaj na początku większych obciążeń typu ciężary, bardzo długich przebieżek lub sprintów. To zdecydowanie za wcześnie. W sumie, to wcale nie musisz dźwigać sztangi albo machać hantlami, aby mieć sprężyste ciało. To się nazywa kalistenika, która w ostatnim czasie staje się bardzo popularna, ze względu na jej efektywność. Sam tak ćwiczę od kilkunastu lat.

Po czwarte: koniecznie daj swojemu ciału szanse na pełną regenerację. Bo to ona w twojej aktywności fizycznej jest najważniejsza. Ćwiczysz po to, aby w wyniku regeneracji twoje mięśnie nabierały siły, układ oddechowy i krwionośny sprawniej funkcjonował a umysł budował nowe połączenia w swoich zawiłych strukturach. Pamiętaj, że czym jesteśmy starsi, tym nasze ciało potrzebuje więcej czasu na regenerację. 48 godzin to jest minimum dla 50-latka!

Po piąte: w wielu wypadkach warto skorzystać z terapii tkanek głębokich. Z jednej strony terapeuta łatwiej zidentyfikuje restrykcje w twoim ciele i zajmie się tymi najważniejszymi. Z drugiej, zdecydowanie przyśpiesza to proces uwalniania ciała z ograniczeń.  Mam takie osoby, które odwiedzają mnie raz w miesiącu, aby po prostu poprawić elastyczność. Czy wiesz, że z takiej terapii korzystają także zawodowi sportowcy (np. siatkarze), aby zwiększyć zakres ruchów.

Dobra i zła wiadomość.

Zła wiadomość – nie da się uwolnić z restrykcji na zawsze. To tylko kwestia czasu, kiedy pojawią się kolejne. A czym jesteśmy starsi, tym łatwiej się one tworzą. Dlaczego? Bo słabnie zdolność powięzi do regeneracji i tworzenia się nowego kolagenu, co powoduje większą sztywność tkanek. Spada także produkcja kwasu hialuronowego, co prowadzi do sklejania się tkanek. No i wreszcie mniej się ruszamy, a to między innymi zmniejsza krążenie płynów ustrojowych (krew, limfa) co utrudnia regenerację tkanki.

Dobra wiadomość – w mojej praktyce jeszcze nie spotkałem osoby, u której nie dałoby się usunąć albo przynajmniej znacznie zmniejszyć restrykcji mięśniowo-powięziowych. Nawet u 86-letniej Marii dzięki terapii tkanek głębokich udało się poprawić zakres ruchów. Efekty uwalniania się od restrykcji czasami są dla nas zaskakujące, ponieważ mogą poprawić nie tylko mobilność ciała. Lepszy sen, obniżone ciśnienie, mniej problemów z układem trawiennym, spokojniejsza praca serca, głębszy i spokojniejszy oddech czy gładsza i jędrniejsza skóra – to często dodatkowe rezultaty pracy nad układem mięśniowo-powięziowym.

Oczywiście, wymaga to, jak wszystko, co jest dla nas ważne, cierpliwości i systematyczności. Ale się opłaca. Bardzo. Im więcej uwagi temu poświęcimy, tym łatwiej będzie nam poczuć w życiu równowagę i lekkość działania.

Bo flow nie jest przypadkiem, darem losu czy czymś, co zdarza się nielicznym. Flow to stan, nad którym pracujemy – każdego dnia, każdym ruchem, każdą decyzją o dbaniu o siebie. A pierwszy krok? Już wiesz, gdzie go postawić.

Przeczytaj także:

Kopia – 25% (1)

Epidemia siedzenia

Co się stało, panie Grzegorzu? – zapytałem zaprzyjaźnionego sprzedawcę na bazarze, który z wyraźnym zaniepokojeniem…

Przeczytaj

Poczuj flow!

Bądź na bieżąco z najnowszymi artykułami i postami 😎

Tak jak i Ty, nie lubię spamowania! Mam inny pomysł na życie, więc nie będę tego robić. Zapoznaj się z Polityką prywatności, aby uzyskać więcej informacji.

Umów się na konsultacje

    Img 5505